Asertywność – zapomniany sojusznik w drodze do trzeźwości
W życiu osoby uzależnionej wszystko przez lata podporządkowane było jednemu celowi – zdobyciu, spożyciu i ukryciu picia. Alkohol stawał się nie tylko środkiem do radzenia sobie z trudnymi emocjami, lecz także narzędziem przetrwania w relacjach – często toksycznych, zdominowanych przez lęk, wstyd, uległość lub agresję. W takim świecie asertywność – ta subtelna sztuka wyrażania siebie w sposób spokojny i jednocześnie stanowczy – traci rację bytu. A jednak to właśnie ona staje się kluczowym sojusznikiem na drodze do trzeźwości.
Bo trzeźwienie to nie tylko niepicie.
To przebudzenie.
To budowanie siebie na nowo.
Z cegieł godności, granic, odwagi i wolności.
I to właśnie asertywność może być zaprawą, która scala te elementy.
Asertywność to nie technika. To fundament psychicznej niezależności.
Przywykliśmy myśleć o asertywności jak o zestawie umiejętności komunikacyjnych: „jak odmawiać”, „jak wyrażać potrzeby”, „jak radzić sobie z presją otoczenia”. To prawda – ale to tylko powierzchnia. Asertywność w terapii uzależnień ma znacznie głębszy wymiar: jest odbudowywaniem tożsamości, która przez lata była podporządkowana uzależnieniu.
W praktyce terapeutycznej często spotykamy osoby, które nie tylko nie potrafią odmówić kieliszka – one nie wiedzą, że mają prawo to zrobić. Utracone granice, wyparte emocje, doświadczenia przemocy lub odrzucenia w dzieciństwie – wszystko to tworzy grunt, na którym wyrasta niepewność siebie, wstyd, brak sprawczości.
W terapii schematów mówi się o tzw. trybie „uległego podporządkowania” – osoby z tym schematem nieustannie dostosowują się do innych, rezygnując z własnych potrzeb. Uzależnienie bywa próbą odzyskania choćby namiastki wpływu – złudnej, chwilowej, destrukcyjnej. Asertywność przywraca realne poczucie wpływu.
Jak mówiła psychoterapeutka Pia Mellody:
„Zdrowe granice to miejsce, w którym kończę się ja, a zaczynasz ty. Bez nich miłość staje się zależnością, a troska – kontrolą.”
Asertywność jako odpowiedź na pułapki nawrotu
Nawrót w uzależnieniu bardzo często zaczyna się od rezygnacji z siebie. Nie od kieliszka. Od niedopowiedzianej złości. Od „zgody na wszystko”, byle tylko uniknąć konfliktu. Od milczenia, kiedy trzeba było postawić granicę. Asertywność to forma psychicznego systemu odpornościowego – pozwala rozpoznać, kiedy przekraczane są granice, i zareagować zanim frustracja, poczucie winy czy bezsilność zdominują i uruchomią mechanizmy ucieczkowe.
W podejściu poznawczo-behawioralnym (CBT) bardzo dużą wagę przywiązuje się do zniekształceń poznawczych, takich jak:
- „Jeśli odmówię, przestaną mnie lubić”
- „Nie mam prawa mówić o swoich potrzebach”
- „To i tak nic nie da”
W ramach terapii pacjenci uczą się rozpoznawać te myśli, kwestionować je i zastępować nowymi przekonaniami – opartymi na szacunku do siebie. Asertywność przestaje być „sztuczną pozą”, a staje się naturalnym przejawem zdrowienia.
Inny model, ACT (Acceptance and Commitment Therapy) zakłada, że nie trzeba pozbywać się trudnych emocji, by działać zgodnie z własnymi wartościami. Przeciwnie – to właśnie działanie w obliczu lęku, wstydu, złości jest przejawem odwagi.
Osoba uzależniona może więc uczyć się:
„Czuję lęk przed odmową, ale mimo to mogę powiedzieć NIE.”
„Czuję się winna, że stawiam granice, ale mimo to mam prawo je postawić.”
Asertywność w tym kontekście to działanie z poziomu wartości, nie nastroju. Steven Hayes – twórca ACT zwykł był powtarzać: „Wartości to kierunek, nie cel. Możesz iść w ich stronę, nawet jeśli boisz się i drżysz.”
Możemy również próbować modelu skoncentrowanego na rozwiązaniach i budować asertywną przyszłość. W tym podejściu nie analizuje się przeszłości ani nie rozkłada objawów na czynniki pierwsze.
Kluczowe pytania to:
- Co działa?
- Jak wyglądałby Twój dzień, gdyby problem zniknął?
- Co robiłbyś inaczej?
Asertywność często pojawia się jako element tej „lepszej wersji siebie”. Osoba w terapii mówi:
„Nie chciałbym już czuć się jak dywan. Chcę umieć mówić, co myślę.”
„Marzę, żeby nie bać się własnego zdania.”
Terapia wtedy nie tylko wzmacnia, ale modeluje asertywne zachowania – tworząc mikroćwiczenia, które można potem wdrażać w życiu codziennym.
Asertywność to wybór siebie bez ataku na innych
Często mylimy asertywność z konfrontacją, krzykiem, przemocą. Tymczasem to właśnie ona przywraca balans – jest drogą środka między uległością a agresją.
To komunikat:
- „To mi nie odpowiada.”
- „Nie zgadzam się.”
- „Mam inne zdanie.”
– ale wypowiedziany z szacunkiem, łagodnie, bez konieczności ranienia drugiej strony.
Dla osoby uzależnionej może to być odkrycie wręcz rewolucyjne. Że można być sobą – i nie niszczyć relacji. Że można się nie zgadzać – i być kochanym. Że można mówić „nie” – i pozostać w kontakcie.
Asertywność w praktyce terapeutycznej
W pracy terapeutycznej nad uzależnieniem asertywność może być ćwiczona na wiele sposobów:
- odgrywanie scenek z trudnymi rozmowami (np. z rodziną, szefem, partnerem),
- analiza sytuacji, w których nie udało się postawić granicy,
- identyfikowanie przekonań, które blokują asertywność,
- codzienna praktyka mikroasertywności: powiedzenie „Nie chcę o tym rozmawiać teraz”, „Potrzebuję chwili dla siebie”, „To jest dla mnie ważne”.
Pojawia się wtedy powoli to, co wcześniej było nieosiągalne: spokój wewnętrzny bez alkoholu.
Asertywność to język trzeźwego życia
Bez niej trzeźwość jest w stanie oblężenia – pełna walki, niepewności, ciągłego napięcia. Z nią – staje się wyborem. Asertywność nie sprawia, że życie nagle staje się łatwe. Ale sprawia, że Ty stajesz się bardziej sobą. A to zmienia wszystko.
Można się jej nauczyć. Krok po kroku
W atmosferze wsparcia, szacunku, cierpliwości.
Z pomocą terapeuty. W grupie. W relacji.
Jak mówi Nathaniel Branden:
„Asertywność to nie tylko prawo do mówienia, co myślimy. To obowiązek wobec samego siebie.”
Potrzebujesz wsparcia?
Chcesz nauczyć się stawiać granice?
Chcesz zacząć mówić własnym głosem – z odwagą, ale bez lęku?
W ośrodku leczenia uzależnień EXIT towarzyszymy Ci w tej drodze.
Rozpocznij terapię, która pomoże Ci odzyskać nie tylko trzeźwość, ale także siebie.
Skontaktuj się z nami – jesteśmy tu, by Cię wspierać.
Zobacz inne artykuły
Ruminacje w procesie zdrowienia – echo, które czasem mówi zbyt głośno
Ruminacje. Słowo nieco obco brzmiące, które w pierwszym odruchu może nam się kojarzyć z medytacją, rozmyślaniem lub specjalistycznym terminem, który niechybnie opisuje coś złożonego i bardzo poważnego. I to w zasadzie trafne skojarzenie. Ruminacje są jak ktoś, kto...
„Może tylko jedno?” – czyli dlaczego po terapii nie wraca się do kontrolowanego picia. I dlaczego to dobra wiadomość
Wyobraź sobie, że wyszedłeś z pożaru. Obolały, okopcony, ale żywy. Nowy dzień, nowe powietrze, nowa szansa. A potem… ktoś podsuwa Ci zapałki. Tylko jedną paczkę, są maleńkie i wyglądają bardzo niepozornie. „Spokojnie, tylko je potrzymaj”. Znasz ten scenariusz? Ja...
Dlaczego kłamiemy, kiedy jesteśmy uzależnieni? Psychologiczna podróż przez mrok i cień
Dlaczego kłamiemy, kiedy jesteśmy uzależnieni? Psychologiczna podróż przez mrok i cień Był sobie pewien człowiek – nazwijmy go Adam. Miał dom, miał rodzinę, miał pracę. Na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku. Ale Adam nosił w sobie tajemnicę – małą, ledwie...


